"Love, Rosie"

sobota, grudnia 06, 2014

Witajcie :3













Ten tydzień był dla mnie dosyć ciężki. Przez środę, czwartek i piątek pisałam próbne egzaminy gimnazjalne. Łącznie napisałam sześć trudnych testów w trzy dni. Więc w piątek, żeby się odstresować, poszłam z moja przyjaciółką do kina( http://slowniksztuki.blogspot.nl/ ). Udałyśmy się na film, który wyczekiwałam od wakacji. Mianowicie na "Love Rosie". Jest to ekranizacja powieści Cecelii Ahern, autorki m.in. "PS.Kocham Cie". Książki nie przeczytałam ale po tym filmie na pewno za niedługo po nią sięgnę. Z tego co
 słyszałam to całe dzieło jest napisane w formie
wiadomości między głównymi bohaterami.


Przejdźmy do fabuły.

Na początku filmu poznajemy młodych Rosie i Alexa. Są oni przyjaciółmi od dzieciństwa, mieszkają naprzeciwko siebie, są po prostu nierozłączni. Pomiędzy tą dwójką rodzi się większe uczucie. Jednak nie przyznają się do niego. Alex wyjeżdża na studia, a jeszcze przed tym Rosie zachodzi w ciążę. Postanawia wychować dziecko. Przeznaczona sobie dwójka jest w pewnej rozłące ze względu na odległości oceanu, ale mimo tego utrzymują kontakt. Nagle pojawia się ojciec dziecka. Rosie w jakiś sposób się ustatkowała. Przez pewien czas główna bohaterka ma cudowną rodzinę i jest szczęśliwa, ale potem już nie jest tak kolorowo. W życiu Rosie dochodzi do wielu nieprzyjemnych sytuacji. Jednak na końcu spełnia marzenia i delektuje się  swoim szczęściem z osobą, która kocha.

Coś nas uczy.

Ten film ukazuje nam, że to nasze decyzję tworzą nasze życie (podobnie jak w filmie "Zostań, jeśli kochasz" http://victoria-life-blog.blogspot.com/2014/11/zostan-jesli-kochasz.html). Wytrwałość to niezwykle potrzebna cecha, aby przetrwać nie tylko w tym świecie ale także ze samym sobą. Na drodze życia Rosie stanęło wiele przeciwności losu, momentów takich, kiedy powinna stracić nadzieję, ale nadal- na swój sposób- walczyła. Końcem końców spełniła marzenia. Więc my też nie porzucajmy swoich marzeń i starajmy się je realizować. Odnajdźmy w sobie pozytywna energie, nawet jeżeli uważamy, że ją straciliśmy. Może to nie ma sensu, ale spróbuj, walcz, może się uda.

Perfekcyjni.

W rolę Rosie wcieliła się Lily Collins- moja ulubiona aktorka. Jest jedną z nielicznych, która umie tak dokładnie oddawać emocję na ekranie. W tym filmie była po prostu niesamowita. Alexa zagrał Sam Claflin (Finnick z "Igrzysk Śmierci"). Moim zdaniem dobranie go do tej roli było pomysłem idealnym. Jest to aktor, którego naprawdę lubię, a poza tym jego gra aktorska jest genialna. Według mnie obsada w całości była dobrana idealnie i wszyscy aktorzy byli wspaniali.

Mimo, że film jest melodramatem to częściej się śmiałam niż płakałam. Szczerze mówiąc w niektórych momentach była to dla mnie komedia. Muszę nadmienić, że soundrack idealnie komponował się z filmem. 
Reasumując, jeżeli nie widziałeś/aś jeszcze filmu "Love, Rosie'' to polecam Ci jak najszybciej udać się do kina na projekcję tej historii.
Dziękuję za czytanie :)
Życzę miłego tygodnia, 
Wiktoria.

0 komentarze